facebook twitter instagram goodreads
  • Strona Główna
  • Kategorie
    • Literatura kobieca
    • Literatura piękna
    • Literatura młodzieżowa
    • Fantastyka
    • Thriller
    • Inne
  • Kontakt
  • Instagram
  • ByćBeauty

Book Jeden Wie || Blog poświęcony recenzjom literackim

Przed przeczytaniem tego wpisu radzimy uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości i dystansu. Rozdział pisany pod wpływem dziwnej fazy umysłowej autorki. Za wszelkie niedogodności najmocniej przepraszamy.




Ludziowie kochani! To już kolejny miesiąc blogowania za nami. A raczej za mną, ale kto by się w szczegóły zgłębiał...
A co pojawia się raz w miesiącu? Blogowe narzekanie oczywiście. Tak jak w diecie jest tzw. free day, tak w blogowaniu moja seria pozwala mi (w końcu) ponarzekać na wszystko dookoła.

Zapodaje wam linki do wcześniejszych części:  część 1     część 2

Nikt nie lubi początkowego pisania w zasadzie o wszystkim i o niczym, dlatego bez dalszych wstępów zapraszam do pierwszej irytacji:


1. Reklamowanie się na czyimś blogu

Bardzo nieładnie, naprawdę. Miałam ostatnio z tym do czynienia i w dodatku na własnym blogasku. Do końca nie rozumiem, czym kierowała się autorka tej reklamy. Ja, gdybym już miała coś takiego robić, to robiłabym to raczej na bardziej popularnych blogach. Mój "maluczki" dużo jej nie dał. Niestety (dla niej) komentarz przechwyciłam i już nie zaśmieca mojego bloga.


2. Współpraca, współpraca współpraca...

Dużo jest w sieci blogów, które współpracują z firmami. I nie ma w tym nic złego, serio. Ale jak widzę posty typu: "Ispiracje Zaful", "Haul Zaful", "Stylizacje Zaful" i tak w kółko raz po raz, gdzie pełno linków i żadnej treści to kaman gerl... coś jest nie tak.



I jak zawsze na koniec pytanie: "Co was ostatnio zirytowało w blogosferze?"



Jakże człowiek może być niecierpliwy. Cóż się dziwić - w końcu to ja. Jak powtarzają moi znajomi, ze mną wszystko jest możliwe.Tak też było i tym razem. Na blogu Stan: Zaczytany znalazłam zakładkę "Dla Blogerów". Weszłam, i co? Propozycje książek do zrecenzowania. Jednak powątpiewając w sukces (tak wiem... ja zła, niewierząca) nie zgłosiłam się. Znalazłam jednak pozycję "Ostatni Oddech" Aleksandry Szoć, która jest też publikowana na portalu Wattpad (dla niewiedzących o co chodzi odsyłam TUTAJ). Pomyślałam, że warto byłoby przeczytać książkę na portalu, no bo po co miałabym się wychylać... Jednak moja cierpliwość postanowiła sobie ze mnie zażartować i już po dwóch dniach pisałam do Aleksandry email'a. Co z tego wyszło...? Recenzja.




Posiłkuję się grafiką z bloga Stan: Zaczytany


Teraz przyszedł czas na opis:

,,Byłam. Jestem. I będę. Nawet jeśli na zawsze zamknę oczy. Nawet jeśli wydam ostatni oddech, pozbawiając się resztek duszy. Duszy, która należy do moich bliskich. A przede wszystkim do niego...
Saphira Wester to samotna kobieta, uciekająca w tajemniczy świat nocnego klubu Dark Flowers. Chowając się za maskami przybiera twarz całkowicie innej kobiety. Staje się wolna i pozbawiona zahamowań…
Na co dzień jest masażystką w małym salonie JackBody. Odizolowana od społeczności stara się nie dopuszczać do swojego życia innych osób. Ten mur ochronny rujnuje Castiel, który za wszelką cenę pragnie otworzyć drzwi do jej serca. Nowo poznany mężczyzna pomaga jej ściągnąć maski, o których nawet nie miała pojęcia.
Love story? Zapomnijcie. Wchodzicie do życia Saphiry, gdzie anioł i demon przybiera tę samą twarz. Bajka kończy się w momencie, w którym się zaczyna.”


Ilość stron: 261 (zwróćcie uwagę na fakt, że książka w formacie A4)


Zanim zacznę, muszę to napisać: "Dlaczego...? To zakończenie łamie mi serce, droga autorko..."


Recenzja:

Na początku poznajemy Saphirę, młodą kobietę, która pracuje w małym salonie masażu. Wydaje się zwykłą, niczym nie wyróżniającą się z pośród tłumu osobą (pomijając oczywiście miłość do swojego zawodu). A tu nagle wielkie Bum! Nasza bohaterka nie jest tak do końca słit gerl. Zostajemy wprowadzeni w tajemniczy świat Dark Flowers...
Spotykamy tajemniczego mężczyznę i aż chce się go więcej. No bo kto nie lubi tajemniczych typków...? Od razu przychodzi nam do głowy myśl: "To jest nasz Castiel!".
Potem spotykamy jednak owego bohatera. I cóż się okazuje? Nasz Pan Tajemniczy i Castiel nie mają ze sobą nic wspólnego (oczywiście oprócz tego, że obaj są diaaaabelnie przystojni). I tutaj następuje jednocześnie rozczarowanie, że on to nie on (jeśli ma to jakiś sens) i jednocześnie zaciekawienie, dlaczego wątek Pana Tajemniczego w ogóle zaistniał skoro nie jest on przeznaczonym naszej Saphiry.
Potem znowu Bum! Trahhhh... Ale pisać o tym nie będę (pssssstttt.... spoilerom mówimy: "Nie!"). Wspomnę jednak, że zakończenie powala. Mnie osobiście stanęły łzy w oczach.

Wrażenia:

Czytając książkę na początku, nie byłam jakoś szczególnie podekscytowana. Potem jednak powoli wkręciłam się w akcję. Czytałam, czytałam i przeczytałam w jeden dzień. Co do zakończenia: rzeczywiście łamie mi serce.
Są cztery rezultaty jakie wywiera na mnie zakończenie w książkach:
1. Żadne ("Gwiazd naszych wina" - śmiałam się, jak ykhy... ykhy... zmarł(a)... Czy to ja jestem dziwna?)
2. Łzy w oczach ("love, rosie" - polecam!  i teraz "Ostatni oddech")
3. Kompletna rozklejka ("Zanim się pojawiłeś")
4. Niepogodzenie się z zakończeniem ("Imperium burz" - pssst "chamska reklama": niedługo recenzja)

Tryb filozoficznej Jane: Czy to znaczy, że ta książka jest dobra niczym "love, rosie"...?

Więc jak mam ocenić zakończenie? Na pewno zaskakujące. Nie spodziewałam się, że opowieść tak mnie wkręci. Przez całą akcję przewija się tyle niespodziewanych wątków... Aż chce się o nich opowiedzieć... Niestety nie ja jestem od streszczeń.
Mogę was tylko zachęcić do przeczytania i oceny samemu. Na pewno nie pożałujecie!

Książka dostępna na portalu Wattpad! - >>TUTAJ<<


PS

Autorko... to zakończenie łamie mi serce.





Każdy z nas ma jakieś dziwne upodobania. Moje może się innym zdawać dziwne. Niektórzy powiedzą, że to całkiem normalne. Będą nawet potrafili to wyjaśnić.
Dla tych, którzy tego nie pojmują,  postaram się obrać to w słowa...

Zawsze, gdy odwiedzam nieznanego mi wcześniej bloga czytam jego ostatni wpis. Dziwne? Ani trochę. Potem jednak cofam się, niekiedy hen daleko w latach i zagłębiam się w pierwszy post jaki powstał na blogu. Dziwne? Trochę.
Zaczynam analizować postęp autora. Dziwne, ale nie dołuje mnie sukces innej osoby, wiedząc, że np.: ktoś w krótkim czasie dobił 400 obserwatorów, kiedy ja mam około 15. Lubię patrzeć jak ktoś poprzez prowadzenie bloga rozwija swoje pasje i robi to coraz lepiej, i lepiej, i lepiej...

Dodaje mi to jako takiego optymizmu. Bo przecież nasza podświadomość niekiedy wykonuje za nas 50% pracy. Więc mówię sobie, że ja też tak potrafię. I niech moja podświadomość sobie zakoduje: "Ja też mogę to zrobić!".

I niech wasza podświadomość sobie to zakoduje. Bo co zrobili inni - wy też możecie.

Bo jak nie my to kto...?
Następny wpis
Poprzedni wpis

Hello, there!

Hello, There!

Obserwuj mnie

Obserwatorzy

Ostatnie wpisy

Archiwum

  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (5)
    • ►  października (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2020 (35)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (3)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (14)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
  • ►  2018 (8)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ▼  2017 (31)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ▼  czerwca (3)
      • Irytacji blogowej ciąg dalszy (cz.3)
      • Życie to tylko początek śmierci
      • Poznaj mój mały, dziwny zwyczaj...
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (4)

Wydawnictwa

  • burda Książki
  • dom wydawniczy rebis
  • wydawnictwo albatros
  • wydawnictwo dwie siostry
  • wydawnictwo editio
  • wydawnictwo editiored
  • wydawnictwo filia
  • wydawnictwo iuvi
  • wydawnictwo jaguar
  • wydawnictwo kobiece
  • wydawnictwo muza
  • wydawnictwo otwarte
  • wydawnictwo papierowy księżyc
  • wydawnictwo sqn
  • wydawnictwo uroboros
  • wydawnictwo wab
  • wydawnictwo wielka litera
  • wydawnictwo zysk i s-ka
Obserwuj @BOOKJEDENWIE

Created with by BeautyTemplates