facebook twitter instagram goodreads
  • Strona Główna
  • Kategorie
    • Literatura kobieca
    • Literatura piękna
    • Literatura młodzieżowa
    • Fantastyka
    • Thriller
    • Inne
  • Kontakt
  • Instagram
  • ByćBeauty

Book Jeden Wie || Blog poświęcony recenzjom literackim


"Anonimowi heretycy" to ostatnio głośny tytuł. Książka pojawia się dosłownie wszędzie, a zachwytom nie ma końca. Jak ja podeszłam do tematu...? 




Opis wydawcy:


"Ateista w katolickiej szkole średniej może mieć sporo problemów, zwłaszcza jeśli spróbuje naruszyć ustalone reguły. Michael coś o tym wie. Chłopak nie miał nic do powiedzenia, gdy rodzice postanowili umieścić go w szkole im. Świętej Klary. Już pierwsze minuty w nowym środowisku pozbawiły go resztek optymizmu. Wyglądało na to, że był tam jedynym ateistą i będzie skazany na samotność. Jednak gdy na lekcji historii Lucy, jedna z uczennic, wdaje się w ostrą dyskusję z zakonnicą, w Michaelu budzi się nadzieja na zaprzyjaźnienie się z kimś o podobnym światopoglądzie. Szybko się przekonuje, że dziewczyna jest feministką, ale też wierzącą katoliczką i planuje zostać kapłanem.

Podobnych wyrzutków w Świętej Klarze jest więcej. Anonimowi Heretycy pozostają jednak w ukryciu i nie afiszują się swoją odmiennością. Avi jest żydem i gejem, Max - unitarianinem uniwersalistą, a Eden - praktykującą poganką. Wszyscy akceptują siebie wzajemnie i starają się przetrwać, pocieszając się, że szkoła średnia, nawet ta katolicka, nie trwa wiecznie. Wiecznie nie trwa też względny spokój. Któregoś dnia Michael przekonuje Anonimowych Heretyków do buntu. Tajne stowarzyszenie ma w planach rozpoczęcie kampanii przeciw sztywnym zasadom i obnażenie wszechobecnej w szkole hipokryzji. Początek wydaje się obiecujący. Wkrótce jednak Michael posuwa się za daleko...
Oto poruszająca powieść o dojrzewaniu, przyjaźni i bolesnej drodze do odkrycia własnej wiary. Opowiada o młodzieńczym buncie, pierwszej miłości, ale także porusza trudne tematy i skłania do przemyśleń, a wartka akcja i świetnie poprowadzone dialogi sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać!"


"Anonimowi heretycy" to naprawdę przyjemna książka. Szybko ją się czyta i jest zabawna. Chociaż główny bohater nie wywołał we mnie jakiś większych emocji, to inni byli naprawdę nieźle zarysowani. Spodobał mi się szczególnie wątek rodzinny, który został naprawdę fajnie rozwiązany. Na przestrzeni kolejnych stron mogliśmy obserwować stopniową zmianę w myśleniu poszczególnych postaci.

Książka porusza ważne tematy (szczególnie teraz), jednak nie jest to coś co by mnie zachwyciło jakoś szczególnie. To po prostu lekka historia na jedno - dwa posiedzenia.
Wiara została tu w bardzo fajny sposób przedstawiona. Jednym z głównych przesłań tej książki jest to, że nie każdy musi wierzyć w to samo. Mamy prawo do wierzenia lub nie wierzenia. "Anonimowi heretycy" mówią nam, że warto walczyć o swoje prawa, jednak bez krzywdzenia innych.

Pozycja otrzymuje ode mnie 4/5 ⭐  

Parker Brown nie może uwierzyć, że musi wynająć chłopaka na niby...

W zasadzie tyle wystarczyło abym z ciekawością sięgnęła po tę pozycję. Kiedy tylko do mnie przyszła, od razu wzięłam się za czytanie.

Opis książki:


Kiedy dostała wymarzoną pracę w nowoczesnej firmie, myślała, że trafiła do środowiska promującego myślenie postępowe. Okazało się jednak, że jej szefowi zależy na tym, żeby pracownicy mieli ustabilizowane życie osobiste. Na szczęście udało jej się znaleźć idealnego kandydata na „narzeczonego” – wykształconego młodego mężczyznę, który szuka szybkiego zarobku. Ale zamiast niego na spotkanie przychodzi jego opiekuńczy brat Rhys Morgan – wysoki, umięśniony były bokser z niewyparzonym językiem.

Rhys znajduje się pod ogromną presją. Odkąd zrezygnował z kariery bokserskiej, próbuje prowadzić podupadającą siłownię i pilnować, by jego młodszy brat Dean nie zszedł na złą drogę. Chroniąc Deana przed nim samym, Rhys idzie na spotkanie z pewną bogatą snobką, żeby powiedzieć jej, co o tym wszystkim myśli.

Okazuje się jednak, że trafił na wielką szansę. Co prawda nie znoszą się nawzajem, ale jeżeli Rhys będzie udawał chłopaka Parker, oboje na tym zyskają. Ona utrzyma swoją pracę, a on namówi jej szefa – a swojego fana – do sponsorowania siłowni.


Ale to, co zaczęło się jako prosty układ, niezwykle szybko się komplikuje.

Jaka przyszłość czeka nieokrzesanego boksera, który boi się otworzyć serce, i kobietę z wyższych sfer, która poprzysięgła sobie, że już nigdy nie zwiąże się na poważnie z żadnym mężczyzną?


Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Ale przyciąganie między Rhysem a Parker może doprowadzić do katastrofy.


W "Niedopasowanych" został przedstawiony problem umniejszania  kobiet ze względu na płeć. Był trochę przerysowany, a jednak nie można powiedzieć, że takie sytuacje nie mają miejsca w dzisiejszym świecie, szczególnie na rynku pracy.
Sama książka napisana jest lekkim językiem, fabuła rozwija się stopniowo, ale nie tak, by zanudzić czytelnika.
Pomiędzy głównymi bohaterami czuć chemię, a wplątane wątki humorystyczne rzeczywiście wywołały uśmiech na mojej twarzy.
Ta pozycja przywróciła moją nadzieję w książki z gatunku literatury kobiecej. Nie było to nudne, przesłodzone ani nierealistyczne.

"Niedopasowani" dostają ode mnie 4,5/5 ⭐





"Księżycowe miasto" opowiada o losach Bryce, która jest w połowie człowiekiem, a w połowie fae. Wiedzie ona życie imprezowiczki, a w międzyczasie pracuje w galerii antyków u potężnej czarodziejki (a w zasadzie wiedźmy, ale to długa historia). Wszystko jednak lega w gruzach, kiedy po jednym ze zwykłych dni traci wszytko...
Ktoś morduje kolejnych mieszkańców Lunathonu, nawet po zamknięciu podejrzanego w więzieniu. Bryce musi znaleźć zabójce oraz jego potężnego demona zanim zginie więcej niewinnych osób. Może ona liczyć na pomoc upadłego anioła oraz swojego przyrodniego brata.


___________________________________________________________________________________
Bryce Quinlan jest dziewczyną, która w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. W świecie pełnym magii, niebezpieczeństw i ognistych romansów poszukuje zemsty!

Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje dla handlarza antyków, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością jaką Lunathion – znane również jako Crescent City – ma do zaoferowania. Ale gdy bezwzględne morderstwo wstrząsa miastem, wszystko zaczyna się rozpadać – również świat Bryce.

___________________________________________________________________________________

Część 1

Pierwsze co zauważyłam po rozpoczęciu książki, to to, że Maas od razu zasypuje nas milionem informacji na temat świata, w którym cała akcja się rozgrywa. Nie mamy tu klasycznego wyjaśnienia, a szybkie wzmianki np.: w dialogach lub opisach otoczenia. Na początku można się pogubić w tym nadmiarze informacji, jednak z czasem jest lepiej.
Początek wbił mnie w ziemię. Taki obrót akcji nie był czymś czego bym się spodziewała, a na pewno nie tak szybko. Zachęciło mnie to do dalszego czytania i dało nadzieję, że Maas da czadu.

Niestety po dobrym początku pojawił się mdły ciąg dalszy.
Kreacja bohaterów (szczególnie męskich) wydała mi się słaba. Nie tego się spodziewałam po autorce jednych z moich ulubionych serii. Hunt i Ruhn wydawali się ciągle na siebie warczeć. Przez jakiś czas miałam wrażenie, że za ich tworzeniem stoi jakaś nastolatka. Wszystkie przekleństwa w dialogach, wydawały się być wplecione na siłę. Po kilku rozdziałach miałam już dość, bo poziom ich wypowiedzi, wyglądał na wyciągnięty z jakiegoś podrzędnego fanfika.
Zachowanie postaci szczególnie tych, które miały po kilkaset lub kilkadziesiąt lat było czasem absurdalne w stosunku do ich wieku.
Bryce jest postacią, która denerwowała mnie ponad miarę. Jeśli sądziliście, że Aelin była wkurzająca, to czerwonowłosa pobija rekordy. Bryce została jedną z tych bohaterek, które mają wydawać się pustymi lalkami, a w rzeczywistości być ukrytymi geniuszami strategii.
Po mdłym środku pojawiła się jednak w miarę dobra końcówka.
Bryce przystopowała, Hunt przestał warczeć, a Ruhn się ogarnął.
Postacie zaczęły nabierać charakteru. Poznaliśmy ich historię, marzenia, obawy. Okazało się, że Bryce też ma wady, Hunt nie jest taki nieustraszony, a Ruhn potrafi więcej, niż tylko wyklinać innych.
Pomysł na fabułę był bardzo dobry. Świat wykreowany w książce wciąga już od pierwszych stron. Widać, że autorka bardzo dobrze opracowała każdy szczegół.
Mimo to zdecydowanie wolę wersję Sarah J Maas dla młodszej części czytelników.

Część 2

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że odetchnęłam z wielką ulgą, kiedy zaczęłam lekturę drugiej części "Księżycowego miasta"
Dialogi się poprawiły, Bryce przestała gwiazdorzyć. 
Na tym etapie historii jesteśmy już dość dobrze zaznajomieni ze światem przedstawionym. Nie gubiłam się tak jak na początku. 
Muszę przyznać, że od około połowy książki nie mogłam się oderwać od czytania. Wtedy to zaczęła się prawdziwa akcja. Straciłam pół nocy na dokończenie "Księżycowego miasta" co skutkowało, że o drugiej w nocy zaczęłam zalewać się łzami nad losem jednej z postaci. Mało która książka potrafi mi to zrobić, a ta zrobiła to jeszcze drugi raz już na epilogu. 
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak przywiązałam się do bohaterów podczas kolejnych etapów czytania i gdyby nie pierwsza część to "Księżycowe Miasto" trafiłoby do moich polecajek.
Nie mogę pojąć jak Sarah J Maas mogła napisać tak średni początek i tak niesamowity koniec w jednej książce. 
Część druga dostaje ode mnie 9/10 gwiazdek, a jako jedna książka (razem z częścią pierwszą) 7,5/10 gwiazdek.

Następny wpis
Poprzedni wpis

Hello, there!

Hello, There!

Obserwuj mnie

Obserwatorzy

Ostatnie wpisy

Archiwum

  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (5)
    • ►  października (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ▼  2020 (35)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (3)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (3)
    • ▼  czerwca (4)
      • Anonimowi heretycy || Bardzo dobra książka młodzie...
      • Niedopasowani || Czyli jak wróciła mi wiara w lite...
      • Dziesięć tysięcy drzwi || Czy naprawdę tak dobra, ...
      • Sarah J Maas w nowej odsłonie || Hit czy kit?
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (14)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
  • ►  2018 (8)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2017 (31)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (4)

Wydawnictwa

  • burda Książki
  • dom wydawniczy rebis
  • wydawnictwo albatros
  • wydawnictwo dwie siostry
  • wydawnictwo editio
  • wydawnictwo editiored
  • wydawnictwo filia
  • wydawnictwo iuvi
  • wydawnictwo jaguar
  • wydawnictwo kobiece
  • wydawnictwo muza
  • wydawnictwo otwarte
  • wydawnictwo papierowy księżyc
  • wydawnictwo sqn
  • wydawnictwo uroboros
  • wydawnictwo wab
  • wydawnictwo wielka litera
  • wydawnictwo zysk i s-ka
Obserwuj @BOOKJEDENWIE

Created with by BeautyTemplates