facebook twitter instagram goodreads
  • Strona Główna
  • Kategorie
    • Literatura kobieca
    • Literatura piękna
    • Literatura młodzieżowa
    • Fantastyka
    • Thriller
    • Inne
  • Kontakt
  • Instagram
  • ByćBeauty

Book Jeden Wie || Blog poświęcony recenzjom literackim


Ostatnio w moje łapki wpadła świeczka Daylight z Kringle o zapachu BlueBerry Muffin. W dzisiejszym poście, który rozpoczyna serię o świecach zapachowych, opiszę wam gdzie nabyłam świeczkę, za ile i jakie są moje wrażenia.



Moja świeczka pochodzi z oficjalnej strony Kringle. Kolekcja, w której możecie ją znaleźć to Smakołyki. Ten format (Daylight, 35g) kosztuje 12 złotych, ale możecie ją nabyć w małym słoiku (240 g - 75 zł), średnim słoiku (454 g - 90 zł) lub dużym słoiku (623 g - 109 zł).




Przejdźmy do samego zapachu. Na pewno owocowy. Na pierwszy plan wybijają się oczywiście jagody. Jak świeżo upieczone i wyjęte z piekarnika z nutką kwasowości. Jak te pierwsze owoce na początku sezonu, nie całkiem słodkie, ale ta słodycz jest gdzieś w zakamarkach naszych zmysłów.
Świeczka zapewne bardzo fajnie sprawdzi się w jesienne i zimowe wieczory. W letnie dni, palona zbyt długo może przytłaczać.

Całkiem fajny pomysł na prezent. Uniwersalny, bo jeśli nawet ktoś nie zapala świeczek, to mogą nawet ładnie przystroić pomieszczenie. O taki mały dodatek na półce.




A wam jak się podobają świeczki od Kringle?


Testowanie antyperspirantu było dla mnie czymś nowym. Zwykle nie zastanawiałam się nad jego wyborem, po prostu brałam w sklepie pierwszy jaki mi się nawinął. Już wiem, że to był błąd. Antyperspirant wyróżnia się już samym spryskiwaczem, który ma świetne zabezpieczenie. 

Po rozpyleniu można wyczuć delikatny, świeży zapach, który utrzymuje się na naszej skórze dość długo. 


Co ważne - nie odbija się na ubraniach, więc nie musimy się martwić plamami w ciągu dnia.
I co najważniejsze... Działa znakomicie. Niweluje brzydki zapach i chroni przed potem. 
Z całą pewnością kupię następne opakowanie, gdy już skończę to.







Nie da się. Po prostu się nie da... Zakupy w Rossmann'ie wyszły z jednej strony dobrze, z drugiej jednak źle. Czemu? Dlatego, że kupiłam dużo produktów, jednak nie wszystkie, które planowałam i trochę (bardzo) spontanicznie. Miałam cztery podejścia, bo cały czas czaiłam się na paletki z Lovely i Eveline.


O tym co zamierzam kupić, można poczytać >>TUTAJ<<


A teraz zapraszam do pierwszego zdjęcia ---->



Całkowicie tego nie planowałam. Jedynymi paletkami o jakich marzyłam, była ta z Lovely lub Eveline. No może ewentualnie skusiłabym się na to Wibo, ale w wersji Modern. Los nie był dla mnie łaskawy, bo żadnej z nich nie dostałam w swoje ręce. Mam za to tę i jak na razie jestem zadowolona.


Grubsza sprawa, moi mili. Nie planowałam zakupu żadnego podkładu, a kupiłam aż cztery - Lo'real, z którego jestem więcej niż zadowolona i trzy podkłady marki Rimmel, które nie porwały mnie jakoś szczególnie, ale jeszcze nie mówię im "nie". 
Beach Cruiser z Wibo jest świetny. Żałuję, że dorwałam tylko najciemniejszy kolorek, chętnie zaopatrzę się jeszcze w dwa jaśniejsze. 
Dwa korektory - Fit me! jak na razie sprawdza się świetnie, Rimmel jakoś mnie dalej  nie zachwyca. Marko, weź się w garść! 
Wibo kredka do brwi w kolorze 1. Spodobała mi się w niej gąbeczka z cieniem. Jaki minus? Mało kolorów. Ten jest bardzo ciemnym, chłodnym brązem. Dwójka to już czerń. A co z blondynkami?
Żel do brwi z Miss Sporty sprawdza się dobrze, mógłby być może odrobinę ciemniejszy. 
Hybryda z Eveline to dla mnie totalna nowość i wzięłam jedną dla sprawdzenia. Właśnie dzisiaj wylądowała u mnie na paznokciach i w najbliższym czasie możecie liczyć na jakąś recenzję.


Dorwałam Silver Higlighter z Lovely za czwartym podejściem. Ciągle był wykupiony, ale cieszę się, że byłam tak wytrwała i w końcu się go doczekałam.
Zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam na półce pomadę z Wibo w odcieniu Soft Brown. Brać czy nie brać? W końcu polowałam na tę w odcieniu Blonde. Jednak pokusa okazała się silniejsza. Już niedługo zabieram się do testowania!
Eos, który mam w swoich zbiorach mnie nie zachwycił jakoś szczególnie. Ten w wersji Vanilla Mint, też nie zapowiada się jakoś super rewelacyjnie.
Lip kity z Lovely i Eveline. Ten z Eveline bardziej mnie urzekł. K'lips mimo dobrej trwałości, rozczarował mnie tym, że konturówka i pomadka różnią się kolorkami.
Million Dollar Lips z Wibo to chyba kultowy produkt. A numerek 1 jest jednym z najbardziej rozchwytywanych kolorów. Mi udało się go złapać i właśnie jestem w trakcie testowania!
Pomadka z Wibo Choco Kiss, jak wiecie, była w moich planach. I w pierwszym rzucie kupiłam ją bez wahania! Od razu się zakochałam.
Olejek z Selfie Project to dla mnie coś nowego. I pod względem marki i typu produktu. Nie próbowałam nigdy olejków do ust, ale jak  na razie mam z tym niezłą zabawę.
Róż Ecstasy z Wibo nr 3 to nie produkt dla ludzi z ciężką ręką. Zaskoczyła mnie jego pigmentacja, oczywiście na plus.
Rozświetlacz płynny z Eveline. W moich planach był odcień Gold, a udało mi się złowić ten w kolorze Light. Jak na razie testuję, ale kolor jest nieziemski!
Lovely Bamboo Powder to produkt, który kupiłam z "braku laku", bo w moich zamiarach było nabycie HD powder lub Banana Powder.  Jednak ten też wydaje się okej.
I ostatnia moja zdobycz - Paletka do uzupełniania I choose what I want. Ja wybrałam tę z czterema wkładami i jak na razie uzupełniłam dwa - jeden bronzer i jeden rozświetlacz, którego jednak używam przede wszystkim do oczu ze względu na jego duochromowe, srebrno-niebieskie zabarwienie. 



W najbliższym czasie możecie spodziewać się testów tych produktów. A wy upolowałyście na promocjach któreś z tych rzeczy? A może już miałyście je w swoich kosmetyczkach? I co o nich sądzicie?


Zapewne wiele z nas ma tak zwaną "listę życzeń" przed zakupami (a szczególnie promocjami) w różnych sklepach. Pozwala nam to na kontrolowanie wydatków, a także złego głosu z tyłu głowy: "weź jeszcze ten tusz... spróbuj tej szminki!".  Co znajdzie się na mojej liście życzeń? Zobaczcie sami.





Od dawna już miałam chrapkę na tego pana. A że jego bliźniaka w kolorze Gold mam i cenię, to apetyt jeszcze wzrósł. 


Cena regularna: 9,29

Cena po promocji: 4,18









Kto nie słyszał dobrych opinii o tej paletce? Że tania, że dobra, że idealna na podróż...
Chcę sama przekonać się o jej jakości, oczywiście jeśli ją dostanę, bo ciągle jej brak na półkach w Rossmannie... 

Cena regularna: 19,99

Cena po promocji: 9,00







Recenzję tej szminki już widziałam. Zaciekawiła mnie choć podobno nie jest to typowy mat, a raczej satynowy. Jeden kolorek mnie zachwycił i to na niego będę polować: choco kiss.


Cena regularna: 27,99

Cena po promocji: 12,60











Zachęcona opiniami na YT nie mogę się na nią nie skusić. Piękne ciepłe odcienie, które kocham najbardziej. I na 12 kolorków aż 7 jest całkowicie matowych! Już nie mogę się doczekać!

Cena regularna: 48,99

Cena po promocji: 22,05






 Zastanawiałam się długo nad tym pudrem i pudrem bananowym z bliźniaczej marki Wibo. Wybór padł na ten, ale wiem że jeśli nie znajdę tego to dorwę tamten. 


Cena regularna: 15,79

Cena po promocji: 7,11









Szczerze mówiąc, nigdy o nim nie słyszałam, ale jak tylko go zobaczyłam, stwierdziłam, że musi być mój. Jeszcze nie miałam rozświetlacza w takiej formie, więc będziemy testować!


Cena regularna: 11,69

Cena po promocji: 5,26






Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.wizaz.pl

Ostatnie na co się skuszę to zapewne korektor. Zastanawiam się nad tym z Maybelline Affinitone lub Fit me!, a Loreal True Match, jednak je wybiorę już na miejscu w drogerii, żeby prawidłowo wybrać kolor i najbardziej odpowiadającą mi formułę. 



A wy co zamierzacie kupić na promocjach? Czy jest tu jakaś rzecz, która i was kusi?




Już niedługo rozpoczną się długo wyczekiwane promocje-55% w Rossmann'ie. Od 9 do 19 kwietnia przy zakupie min. 3 różnych produktów możemy kupić kosmetyki po naprawdę atrakcyjnych cenach. W tym miejscu polecam zainstalować aplikację Klubu Rossmann i sięgnąć po promocje -55%.

Co polecam kupić na promocjach, czyli dobre i sprawdzone produkty:


Mój jedyny i niezastąpiony puder prasowany, po który sięgam równie często, jak po te sypkie. Rimmel pozwala mi zapomnieć o zmartwieniu w postaci świecącego się czoła. Oczywiście jeśli zamierzamy przebywać poza domem dłużej niż 5 godzin to polecam zabrać go ze sobą do torebki!
Cena jak najbardziej mnie satysfakcjonuje, szczególnie po promocji. Nic tylko sięgać po zapas.


Cena regularna: 26,79

Cena po promocji: 12,06

Kredka z Miss Sporty to nie jest coś, po czym spodziewałam się jakichś super efektów. Niemałe było moje zdziwienie, kiedy naprawdę mi się spodobała. Pierwszy raz usłyszałam o niej chyba od True Beauty is Internal na YouTube, więc na najbliższych promocjach postanowiłam ją mieć. Kolor 01 Coffee to strzał w dziesiątkę. Myślałam, że nie znajdę już lepszej taniej konturówki od tej z Eveline Cosmetics, a tu proszę! Potrafi zaskakiwać. Oczywiście OGROMNY plusik za cenę.


Cena regularna: 10,99

Cena po promocji: 4,95

Kto tego cuda nie zna? No powiedzcie mi, kto? Małe, poręczne, idealne na podróż (co sprawdziłam). Gold Highlighter z Lovely to małe złote cudeńko, które musi wypróbować każdy. Szczerze mówiąc na początku się nie polubiliśmy. Nauczyłam się jednak go używać i teraz jestem w nim zakochana. Na tej promocji pewnie spróbuję srebrnego bliźniaka.


Cena regularna: 9,29

Cena po promocji: 4,18


Moje ukochane cudo. Moje zagubione cudo. W wielkiej żałobie jest moja dusza kosmetykomaniaczki, albowiem moja najukochańsza pomadka płynna zaginęła w wielkim świecie. I nie doceniałam jej, dopóki jej nie straciłam. Moja była w pięknym różowo, brązowo, czerwono... W każdym bądź razie pięknym kolorze o dumnej nazwie: BEAU BRUN. I ten konkrety kolorek polecam, i ten konkretny kolorek kocham, i jego zakupię na promocji, bo nie mogę już bez niego żyć. Formuła tak inna od każdej pomadki i ani Golden Rose, ani Nyx mi nie wystarcza. Oczywiście nie są złe. Są bardzo dobre, ale ta jest moją pierwszą i wyjątkową, do której zawsze będę żywiła pewien sentyment.


Cena regularna: 55,99

Cena po promocji: 25,20




Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Rossmann.pl



A wy co zamierzacie kupić na najbliższych promocjach?
Każda z nas w końcu kiedyś gdzieś wyjedzie. Czy to na tydzień, czy miesiąc trzeba zabrać ze sobą kosmetyczkę. Moja zazwyczaj jest wypełniona po brzegi (często się nie domyka...). Dzisiaj post, w którym pokażę wam, jakie perełki zabieram ze sobą w podróż.

Najgorsze co może być to zabieranie ze sobą produktów do testowania. Nie fajnie jest gdy wychodzimy już z np.: hotelu, a nasz podkład zaczyna oksydować o koszmarnych kilka tonów. 
Najważniejsze: BIERZMY TYLKO SPRAWDZONE KOSMETYKI!

Moją podstawą jest pielęgnacja. Zazwyczaj trzymam ją w oddzielnej kosmetyczce. Składa się na nią obowiązkowo: płyn micelarny, tonik, krem do twarzy i pod oczy oraz serum. Nic nie jest dla mnie ważniejsze niż dobre zadbanie o skórę, szczególnie, jeśli lecę samolotem. Oczywiście staram się aby w razie możliwości kosmetyki miały format podróżny, np.: tonik. O szamponie do włosów chyba nie muszę nikomu przypominać. 
Do torebki wrzucam jeszcze krem do rąk i obowiązkowo pomadka nawilżająca do ust.




Następną w kolejności kolekcjonuję kolorówkę. Jak już wspomniałam, zabieram tylko sprawdzone produkty. Zazwyczaj jest to: podkład lub krem BB/CC, korektor, puder (najlepiej ryżowy), bronzer, rozświetlacz (kocham to złote maleństwo z Lovely), produkt do brwi (najczęściej pomadę, bo zabiera mało miejsca), tusz, małą paletkę cieni i produkty do ust. Napisałam produkty, bo nigdy nie mogę zdecydować się na 3-4, ale zazwyczaj zabieram ich całą masę. Potrafię zabrać wszystkie kolory - nude, róże, czerwienie, fiolety, a nawet ostatnio zabrałam ze sobą niebieski, choć nie użyłam go ani razu...




Jakie mogę mieć jeszcze rady? Zabierajcie tylko te "bezpieczne" kosmetyki. Ja np.: zabieram bronzer z Bourjois, który wiem, że nie zostawi mi plamy na policzku, bo jest delikatny i nawet, jeśli będę się gdzieś spieszyć, to będzie on wyglądał na mnie dobrze. Jeśli któryś kosmetyk lubi wam płatać czasem figle, to nie warto go ze sobą zabierać...


A wy co zabieracie ze sobą w podróż?



Cześć, dziewczyny! Spokojnie, trochę czasu minęło od ostatnich ulubieńców. Nie było ich w październiku, nie było w listopadzie, w grudniu też się nie pojawiły, styczeń przeminął wielką ciszą... Dlatego dzisiaj przygotowałam dla was zestawienie najlepszych kosmetyków z ostatnich miesięcy! Gotowe? No to idziemy!


Oczywiście na początek ponadczasowi ulubieńcy. Co to może być...? Oczywiście płynne pomadki z Golden Rose! Mój wybór to kolorki nt 10 i 04. Dwa zupełnie różne odcienie, na różne okazje. Genialnie się nosi, genialnie wygląda, genialnie się trzyma. Ciągle kupuję tego typu produkty i jeszcze żaden ich nie przebił.


Thermo color to coś co trzeba mieć. Moim ulubieńcem okazał się kolor Caipirinha Berry z NeoNail. Świetnie pokrywa paznokieć, choć dla pełnego krycia lepiej nałożyć dwie warstwy. Piękne kolory, a w ofercie jest ich dużo więcej. Nic tylko kupować!


Paletka MUR Flawless II to propozycja taniej paletki w miarę dobrej jakości. Jej recenzja pojawiła się już na blogu i możecie ją zobaczyć TUTAJ. Co tu dużo mówić... Krycie ładne, można je zbudować. Nie jest to najlepsza paletka, jaką testowałam jednak zdecydowanie warta swojej ceny.




**********************************************************************


I tak oto kochani dobiegliśmy do końca postu. Dokładnie rok temu napisałam na tym blogu pierwszy wpis. Wiązałam z tym duże nadzieje, zwykle traciłam motywację w prowadzeniu bloga... Jednak nie tutaj. Tutaj po roku nadal mam masę pomysłów na posty, chcę się rozwijać i doskonalić stronę. Wykupiłam własną domenę, dostosowałam szablon. Co czeka nas w następnym roku? Na pewno więcej wpisów. Chcę być tu częściej i częściej udzielać się w mediach społecznościowych. Założyłam Instagrama blogowego:


@rudzielecblog



Dziękuję wam za ten rok, mam nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy. I nie pozostaje mi nic innego jak lecieć pisać nowe wpisy. Do następnego!


Makijaż w odcieniach Nude to hit nie tylko tego sezonu, ale też kilku poprzednich. Sądząc po jego popularności, będzie on królował jeszcze przez dług czas. Na czym polega jego fenomen? Otóż kolory brązu pasują większości typom urody. Makijaż ten świetnie nadaje się do pracy, szkoły jak i na co dzień. Nie rzuca się mocno w oczy, a przy tym podkreśla naszą urodę.  

Wystarczy jednak dodać mu odrobiny mocy, a świetnie sprawdzi się na wieczorne wyjście, randkę czy imprezę. Jakimi kosmetykami jednak uzyskamy ten efekt?  Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do kolejnej części wpisu.


Makijaż zaczynamy standardowo. Wasza ulubiony podkład, ewentualnie wcześniej baza, wraz z korektorem i pudrem. Brwi podkreślamy kredką lub pomadą, w zależności jak mocny efekt  chcemy uzyskać. Do mocniejszych makijaży zdecydowanie bardziej polecam pomadę. Następnie przychodzi czas na konturowanie i ocieplenie naszej twarzy. Do tego zadania polecam wam dwa produkty: paletkę Makeup Revolution All About Bronze oraz bronzer Bourjois Delice De Poudre nr 52. 




Następnie przychodzi czas na oczy. Ja proponuję wam paletkę I ♥ Makeup Naked Chocolate. Posiada ona przepiękne kolory brązów, te chłodniejsze, jak i jaśniejsze. Znajdziecie w niej kolory matowe wraz z błyszczącymi, co pozwoli wykonać zarówno makijaż dzienny, jak i wieczorowy.  Paletka ma przyzwoitą pigmentację i jest jedną z najlepszych ze swojej półki cenowej.


Rzęsy tuszujemy, opcjonalnie możemy użyć eyelinera. Usta to chyba jeden z najprostszych elementów makijażu. Która z nas nie posiada w swojej kosmetyczce chociażby jednego kolorku nude? Moja propozycja to nowe matowe pomadki Moov z Kontigo.

 

I to już wszystkie moje propozycje. Koniecznie dajcie znać, jakich kosmetyków wy byście użyły.

Nowy Rok już za nami. Ja witam nowy rok nowym postem, nowym zapałem i nowym... adresem!
A ja wam życzę, aby ten rok przyniósł wam samych radości i oczywiście dużo kosmetyków dla kosmetykofanek!
Do następnego.
Następny wpis
Poprzedni wpis

Hello, there!

Hello, There!

Obserwuj mnie

Obserwatorzy

Ostatnie wpisy

Archiwum

  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (5)
    • ►  października (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2020 (35)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (3)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (14)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
  • ▼  2018 (8)
    • ▼  lipca (1)
      • BlueBerry Muffin
    • ►  czerwca (1)
      • Testowanie z wiżaż.pl || Antyperspirant Nivea
    • ►  kwietnia (2)
      • Co kupiłam, a co miałam kupić...
      • Co kupuję na promocji w Rossmann'ie?
    • ►  marca (1)
      • Co polecam kupić na promocjach?
    • ►  lutego (2)
      • Jakie kosmetyki zabieram ze sobą w podróż?
      • Ulubieńcy ostatnich miesięcy || PIERWSZY ROK BLOGA!
    • ►  stycznia (1)
      • Kosmetyki do makijażu nude | NOWY ADRES!
  • ►  2017 (31)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (4)

Wydawnictwa

  • burda Książki
  • dom wydawniczy rebis
  • wydawnictwo albatros
  • wydawnictwo dwie siostry
  • wydawnictwo editio
  • wydawnictwo editiored
  • wydawnictwo filia
  • wydawnictwo iuvi
  • wydawnictwo jaguar
  • wydawnictwo kobiece
  • wydawnictwo muza
  • wydawnictwo otwarte
  • wydawnictwo papierowy księżyc
  • wydawnictwo sqn
  • wydawnictwo uroboros
  • wydawnictwo wab
  • wydawnictwo wielka litera
  • wydawnictwo zysk i s-ka
Obserwuj @BOOKJEDENWIE

Created with by BeautyTemplates