Była sobie rzeka || Historia znad Tamizy
Trzy dziewczynki zaginęły. Jedna wróciła. Opowieść się rozpoczyna...
Fabuły książki "Była sobie rzeka" nie da się tak po prostu wytłumaczyć. Można powiedzieć, że to historia dziewczynki znalezionej w rzece, ale nie byłaby to do końca prawda. Bo za tym wszystkim stoi coś więcej. Opowieść o matczynej miłości, o rodzinie, o strachu i chciwości.
Nie jest to książka na jeden wieczór, a nawet nie na dwa. Tę historię trzeba poznać po kawałku. A do tego potrzeba czasu.
Amelia, Amanda, a może ktoś inny?
Przez całą historię przewija się dziewczynka, której tożsamości nikt nie zna, ale nie jest to jedyny problem w miasteczku przy Tamizie. Pojawienie się dziecka ujawnia tajemnice rodzinne, intrygi i rozpacz.
***
"Była sobie rzeka" to książka dobra, jednak nie zachwyciła mnie tak, jak na to liczyłam. Większość wątków rozgryzłam już w połowie lektury, a na początku nie mogłam się wkręcić w fabułę. Dopiero od trzeciej części naprawdę zaczęłam czytać z przyjemnością tę książkę.
Nie można jej jednak zarzucić braku klimatu, czy też błahego tematu.
Książkę warto przeczytać, jednak nie jest to "must have".
3/5 gwiazdek!

0 Comments