Bez winy || Powrót po latach...
Do książki "Bez winy" wracam po latach. Wygrałam ją jakiś czas temu w pewnym konkursie, z czego bardzo się ucieszyłam, bo już od jakiegoś czasu miałam ją na oku...
"Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?"
Pierwsze co przyciągnęło mój wzrok to okładka. Nie pytajcie czemu. Po prostu spojrzałam na nią i pomyślałam: "Ta książka może być fajna!". Może to zasługa kolorystyki, która tak mi się podoba.
Książka została przeze mnie skończona w rekordowym czasie krótszym niż pół dnia. Pochłaniałam rozdział za rozdziałem i nawet się nie spostrzegłam, kiedy byłam już na ostatnich stronach i czytałam epilog. Ogólnie lubię styl Mii Sheridan.
Autorkę kojarzę już z książki "Bez słów", która bardzo przypadła mi do gustu. Zachęcona nią, sięgnęłam także po "Bez winy" i nie zawiodłam się.
"Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie."
Co do samej fabuły...
Kira ma spore kłopoty. Brakuje jej pieniędzy, a nie może prosić o pomoc swojego ojca. Nie ma praktycznie nikogo, aż zupełnie przypadkowo natyka się na Graysona i dowiaduje się o jego problemach. Postanawia zaryzykować i zaproponować mu pewien układ...
Widzimy tu typowy schemat, gdzie dwoje ludzi decyduje się na układ, w który nie wliczają uczuć. Jak możecie się domyślać, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Książka jest pełna zabawnych, ale też i przygnębiających scen. Mamy tutaj prawdziwy uczuciowy roller coaster.
Przebieg wydarzeń w książce czasem jest przewidywalny, a czasem zaskakuje. Nie narzekam jednak, bo nie jest najgorzej. Sama opowieść nie zdradza jednak na początku wszystkich wątków i tajemnic, co mnie ucieszyło.
Kira ma spore kłopoty. Brakuje jej pieniędzy, a nie może prosić o pomoc swojego ojca. Nie ma praktycznie nikogo, aż zupełnie przypadkowo natyka się na Graysona i dowiaduje się o jego problemach. Postanawia zaryzykować i zaproponować mu pewien układ...
Widzimy tu typowy schemat, gdzie dwoje ludzi decyduje się na układ, w który nie wliczają uczuć. Jak możecie się domyślać, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Książka jest pełna zabawnych, ale też i przygnębiających scen. Mamy tutaj prawdziwy uczuciowy roller coaster.
Przebieg wydarzeń w książce czasem jest przewidywalny, a czasem zaskakuje. Nie narzekam jednak, bo nie jest najgorzej. Sama opowieść nie zdradza jednak na początku wszystkich wątków i tajemnic, co mnie ucieszyło.
Ogólnie książka naprawdę przypadła mi do gustu i chętnie przeczytam kolejne części z tej serii. Jest to dość lekka lektura, szybka do przeczytania i nie wymagająca zbytniego myślenia, w sam raz na wieczorny relaks.
Jak zawsze dajcie znać co myślicie o książce. Czytaliście, a może chcecie przeczytać? Chętnie poczytam wasze opinie w komentarzach.
tytuł oryginału: Grayson's Vow
data wydania: 26 września 2016
ISBN: 9788375152623
liczba stron: 384
ISBN: 9788375152623
liczba stron: 384

2 Comments
Czytałam, jest ekstra!!! Strasznie mnie wciągnęła :)
OdpowiedzUsuńA więc mamy podobne zdanie na ten temat :)
Usuń