W cieniu Everestu || Książka niczym podręcznik do historii...
Ostatnio dużo szumu w Internecie narobiła najnowsza pozycja literatury faktu "W cieniu Everestu" autorstwa Magdy Lassoty. Skuszona sięgnęłam po książkę i co otrzymałam...?
Opis wydawcy:
"„Niektóre kraje mają ropę, Nepal ma Everest”
Wspinacze z całego świata i lokalni przewodnicy. Kobiety i mężczyźni, profesjonaliści i amatorzy. Szukający spełnienia, sławy i pieniędzy, łamiący społeczne konwenanse. Różni ich praktycznie wszystko, a łączy jedno: marzenie o górze. Każdy ma inną historię, każdy pod Everestem znalazł się z innego powodu. Wrócą z różnymi wspomnieniami, wrażeniami, ze szczytem lub bez. A niektórzy zostaną na zboczach góry na zawsze.
Co roku setki wspinaczy przybywają do Nepalu, by podjąć próbę wejścia na najwyższą górę świata. Magda Lassota postanowiła dowiedzieć się, kim są ci ludzie: co ich motywuje, o czym marzą, czego się boją. Dzięki porywającym historiom i niezwykłym fotografiom zabiera nas w świat Everestu, jakiego dotąd nie znaliśmy.
Ta książka to fascynujący reportaż z dwumiesięcznego pobytu w bazie pod Everestem, na wysokości 5364 m n.p.m. To opowieść o everestowskiej gorączce, faktach i mitach, skandalach, kolejkach na szczyt i zwykłej codzienności. Także o tych, bez których to wszystko nie byłoby możliwe: Szerpach, zagranicznych przewodnikach, właścicielach agencji, lekarzach i ratownikach. To przede wszystkim opowieść o ludziach. O życiu i śmierci.
Dowiedz się, czy zdobycie najwyższej góry świata to wciąż spełnianie wielkich marzeń, czy tylko czysty biznes".
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po rozpoczęciu czytania, było oczywiście wykonanie. Nie od dziś wiadomo, że wydawnictwo SQN wykonuje naprawdę dobrą robotę w tym zakresie. Zdjęcia są ładne, przejrzyste, tekst, który nie męczy wzroku.
Pozytywy jednak pomału się kończą...
O ile na początku byłam zaciekawiona, tak z każdym kolejnym rozdziałem mój entuzjazm powoli nikł.
Jedyną postacią z jaką się zżyłam jest główna bohaterka (autorka) reportażu. Toteż po kilku rozdziałach, kiedy zamiast przeżyć pani Magdy, otrzymywałam poszczególne opisy życia jej towarzyszy, którzy i tak na końcu zlali się w jedno, nie bardzo mnie ciekawiły. Złapałam się nawet na tym, że jedynie przebiegałam po tekście wzrokiem i szukałam kolejnych zdjęć do obejrzenia. Potem otrzymałam porcję wydarzeń historycznych, a w głowie miałam tylko: "Dajcie mi w końcu ten Everest, mam gdzieś kiedy powstał tam szpital polowy!". Niestety na to musiałam długo poczekać. W niektórych momentach czułam wręcz jakbym czytała podręcznik do historii.
Niestety ode mnie jedynie 2 gwiazdki.
0 Comments