Opowieść podręcznej || Dystopia
"Opowieść Podręcznej" nie jest lekką książką, która umili wam czas w leniwe wieczory przy kominku. Sama się na to nacięłam i po pierwszym szoku, jaki przeżyłam czytając pierwszy rozdział, zrobiłam sobie przerwę na tydzień. Nie było to coś czego się spodziewałam.
Margaret Atwood opisuje wszystko dość dokładnie, według mnie, skupiając się bardziej na stronie wizualnej niż emocjonalnej. Proszę, tylko nie linczujcie mnie, ale piszę tę recenzję w zgodzie z własnym sumieniem. Zacznijmy od plusów, bo to one są tą przyjemniejszą częścią, Wykreowany świat w "Opowieści podręcznej" jest niesamowity. W sensie nie niesamowity, a NIESAMOWITY. Dystopijny, brutalny i bezwzględny. Oryginalność z jaką autorka go stworzyła wręcz mnie zachwyciła. Nie zmieniało to faktu, że książkę czytało mi się powolnie. To samo w sobie nie jest minusem, gdyby nie fakt, że książka mnie zwyczajnie nudziła. Nie wywoływała we mnie większych emocji, po prostu czytałam ją... bo tak.
Mam porównanie z serialem i po raz pierwszy wersja ekranowa podoba mi się bardziej. Do tego dochodziły liczne retrospekcje, które sprawiały, że czasem gubiłam się w fabule. Jestem trochę zawiedziona, bo pokładałam w tej książce liczne nadzieje. Może to nie mój "typ" literatury, a może to tylko jednorazowy wyjątek. Koniec końców oceniam jednak tę książkę na plus i nie żałuję jej przeczytania.

2 Comments
Książki nie czytałam, ale serial należy do jednych z moich ulubionych. Uwielbiam go nie tylko za fabułę, ale przede wszystkim za cudowną grę świateł i niebanalne ujęcia :).
OdpowiedzUsuńTak, serial to coś naprawdę genialnego :)
Usuń