Szklany tron || Przenieśmy się do Adarlanu

by - 9/28/2020

 "Szklany tron" to już chyba wszystkim znana (chociażby ze słyszenia) seria słynnej Sarah J Maas. Jak moje wrażenia?




Opis wydawcy:




"Celaena Sardothien odbywała ciężką karę za swoje przewinienia wystarczająco długo, by przyjąć propozycję, z której nie skorzystałby nawet szaleniec: jej dożywotnia niewolnicza praca w kopalni soli nie musi kończyć się dopiero z dniem jej śmierci, jeśli tylko dziewczyna zdecyduje się wziąć udział w turnieju o miano królewskiego zabójcy.


To będzie walka na śmierć i życie, ale Celaenie nieobce są tajniki fachu zawodowego mordercy. Jeśli się jej powiedzie, po kilkuletniej służbie na królewskim dworze odzyska wolność. Jeśli nie – zginie z rąk któregoś z przeciwników: złodziei, zabójców i wojowników, najlepszych w całym królestwie. Szanse na pomyślne przejście wszystkich etapów turnieju są niewielkie, ale Celaena nie ma nic do stracenia.


Pod okiem wymagającego dowódcy straży rozpoczyna przygotowania do starcia z najgroźniejszymi osobnikami królestwa. Wkrótce jednak pojawiają się komplikacje: ginie jeden z uczestników turnieju, a niedługo potem podobny los spotyka innego rywala młodej zabójczyni. Czy Celaena zdoła dowiedzieć się, kto stoi za tajemniczymi zabójstwami? Czasu jest coraz mniej, a dziewczyna musi mieć się na baczności – zabójca może obrać za kolejny cel właśnie ją. Śledztwo doprowadzi do odkryć, których nigdy by się nie spodziewała."


Jak zawsze w ostatnim czasie zaczynam od jednej kwestii - tak, mamy tutaj trójkąt miłosny. Nie ma się czemu dziwić, książka powstała w 2012 roku, a wtedy to było "na czasie".

Przejdźmy jednak do recenzji...

Caelena rozpoczyna walkę na śmierć i życie w celu odzyskania wolności. Oczywiście to byłoby zbyt proste, gdyby do walki nie wtrąciły się mroczne siły...

Po kultowej już serii spodziewałam się dużo. Nie zawiodłam się. Mamy tu walkę, krew, pot i łzy. "Szklany tron" mnie nie zanudził. W zasadzie cały czas coś się działo - jakiś atak, kolejna próba, dworskie intrygi, melancholijne chwile, itd.

Kolej na mój ulubiony temat, czyli wątek miłosny (ekhem... ekhem...). Od razu daję znać, że jestem #TeamDorian, a Chaol to tak irytująca postać, że o jeju. Jestem ogromnie wdzięczna autorce, że nie zrobiła z tego melodramatu i historia miłosna głównej bohaterki jest tylko tłem do prawdziwej fabuły "Szklanego tronu". 

Czyta się szybko, chociaż trzeba przyznać, że nie jest to książka gruba. Język jest przyjemny, nie mogę się raczej do niczego przyczepić. 

Dopiero po przeczytaniu "Szklanego tronu" zauważyłam, że wcześniej powinnam przeczytać opowiadania. Zasięgnęłam opinii i okazało się, że będą one miały znaczenie w kolejnych częściach serii. Także ja zabieram się za czytanie, chociażby po to, żeby dowiedzieć się co się stało z biednym Samem.

Książka dostaje ode mnie mocne 4/5 gwiazdek!

0 Comments