Martwa góra || Jeden z najlepszych reportaży, jakie czytałam

by - 10/27/2020

Kiedy tylko zobaczyłam tę książkę wiedziałam, że ją przeczytam. Od zawsze intrygowały mnie nierozwiązane zagadki przeszłości. Historia z Przełęczy Diatłowa już wcześniej obiła mi się o uszy, więc to tylko potęgowało moją ciekawość.

Opis wydawcy:

W lutym 1959 roku w górach Ural doszło do tragedii. Grupa młodych, doświadczonych turystów zginęła w miejscu zwanym Martwą Górą. Ekspedycja ratunkowa, która przybyła tam niespełna dwa tygodnie później, znalazła opuszczone obozowisko. Uszkodzony namiot, ślady na śniegu, porozrzucane rzeczy osobiste turystów wyglądały osobliwie. Tajemnicy śmierci dziewięciorga młodych ludzi nie udało się wyjaśnić nawet po odnalezieniu ich ciał. Do rozwiązania nie przybliżały kolejne dowody: znalezione buty, napromieniowana odzież czy dziwne zdjęcie zrobione przez jedną z ofiar. Upływały lata, pojawiały się coraz to nowsze teorie i spekulacje, jednak okoliczności tej dziwnej tragedii pozostawały niewyjaśnione przez całe dekady.

Ta trzymająca w napięciu książka powstała dzięki uporowi autora, który odważył się podjąć własne śledztwo. Przeanalizował dzienniki turystów i ich zdjęcia, dotarł do trudno dostępnych rosyjskich dokumentów rządowych, zebrał dziesiątki wywiadów i przeprowadził własne dochodzenie w miejscu tragedii. Efektem jest całkowicie odmienne spojrzenie na tajemnicę Martwej Góry. Powstał fascynujący portret młodych poszukiwaczy przygód, umiejętnie przeplatany wątkami działań ówczesnych śledczych i wysuwanych w tamtych latach hipotez. Stopniowo wyłania się dramatyczna, prawdziwa historia zdarzeń, które miały miejsce pewnej lutowej, zimnej, skrajnie nieprzyjaznej nocy w rosyjskiej dziczy...



Autor przeplatał dwie linie czasowe - teraźniejszą i tę z czasu, kiedy grupa studentów wyruszyła na wyprawę w góry. Muszę przyznać, że historię czytałam z zapartym tchem i nie mogąc się od niej oderwać, skończyłam ją po jednym (niecałym) dniu od rozpoczęcia czytania. 
Autor starał się jak najdokładniej odtworzyć przebieg trasy spisując relacje ludzi, którzy mieli styczność z podróżującymi studentami, wertując dokumenty ze śledztwa i samemu odbywając trasę, jaką przebyli. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej chciałam więcej, chociaż wiedziałam co będzie dalej - wszyscy zginą. Tylko... jak? 
Wytłumaczenie było w zasięgu ręki, a jednocześnie naprawdę mnie zdziwiło. Fakt, że tezę autora co do przebiegu wydarzeń i przyczyny śmierci studentów potwierdził jeden z najlepszych naukowców, dodatkowo każe mi wierzyć w rozwiązanie, jakie przytoczył autor "Martwej góry". 
Jedna z najlepszych książek z kategorii literatura faktu jakie miałam okazję przeczytać. 
Dostaje ode mnie oczywiście 5/5 gwiazdek!

0 Comments