Dwór skrzydeł i zguby || Co dalej...
"Dwór skrzydeł i zguby" to trzecia część serii opowiadającej o losach Feyry, która musi ocalić nie tylko ziemie zamieszkiwane przez ludzi, ale także krainę elfów...
Muszę przyznać, że mimo tego, że druga część podobała mi się dużo bardziej, to "Dwór skrzydeł i zguby" jest naprawdę dobrą książką. Bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury, a nawet raz łzy stanęły mi w oczach (ci co czytali, to wiedzą). Byłam niezmiernie ciekawa jak Maas pociągnie wątek Dworu Wiosny i się nie zawiodłam. Dodatkowo w końcu było więcej Dworu Koszmarów, na co czekałam już od ostatniej części. Zakończenie było w punkt, chociaż muszę przyznać, że nie byłabym zła, gdyby było inne. Wydaje mi się, że wtedy nie byłoby takie przesłodzone.
Jedyne co mi nie pasowało to wątek ojca Feyry, Nesty i Elain, który wyskoczył tak "ni z gruszki ni z pietruszki" i jak szybko się rozpoczął tak szybko się zakończył. Czemu? To nie było w ogóle potrzebne i jak dla mnie, rzucone na siłę.
Tak jak przy poprzednich częściach "Dwór skrzydeł i zguby" czytało mi się przyjemnie i choć to niezły grubasek, skończyłam go w trzy dni.
Mogę śmiało stwierdzić, że seria "Dworów..." zalicza się do moich ulubieńców i polecam ją z całego serca!

0 Comments